W projekcie Polityka OK! rozwijam wiele rozwiązań, które mogą pomóc w ocenie pracy polityka w Sejmie lub Senacie. Na te moment opracowałem kilka widoków:
- Aktywność w Parlamencie (udział w głosowaniach, wystąpienia z mównicy, liczba interpelacji),
- Komisje i podkomisje w Sejmie,
- Koszty prowadzenia biura poselskiego/senatorskiego,
- Szczegóły głosowań w Sejmie
W planach są kolejne widoki, ale czy na podstawie powyższych danych można w jakikolwiek sposób ocenić, czy nasz Poseł lub Senator spełniają rolę do jakiej zostali wybrani? Moim zdaniem – absolutnie nie!
Dlaczego? Praca parlamentarzysty, to coś więcej niż tylko suche dane w tym czy innym źródle danych. Jeśli chcielibyśmy oprzeć się wyłącznie na statystykach, szybko wpadlibyśmy w pułapkę tzw. „aktywności pozornej”, która z rzetelnym reprezentowaniem obywateli ma niewiele wspólnego. Spójrzmy na konkrety.
Pułapka ilośćiowa (interpelacje i wystąpienia z mównicy)
Bardzo często w sferze medialnej ekstytujemy się rekordzistami, którzy w trakcie kadencji złożyli tysiące interpelacji. Problem polega na tym, że system informatyczny Sejmu w żaden sposób nie ocenia ich wagi. Jedna merytoryczna interpelacja, która poprzedzona była analizą prawną zawsze będzie ważyć więcej niż pięćset zapytań o dziru w drogach lokalnych, które swoją drogą często są wysyłane metodą „kopiuj-wklej”.

Podobnie jest z wystąpieniami z mównicy. Płomienna, poparta faktami mowa w kluczowej debacie o państwie liczy się w statystykach dokłanie tak samo, jak 30-sekundowe, proceduralne oświadczenie wygłoszone do niemal pustej sali w późnych godzinach nocnych.
Głosowanie a dyscyplina partyjna
Wysoka frekwencja na głosowaniach to podstawowy obowiązek każdego Posła czy Senatora. Przecież właśnie za to między innymi im płacimy, czyż nie? Ale czy obecność na ponad 99% głosowań to powód do chwały, jeśli parlamentarzysta jest jedynie bezrefleksyjną „maszynką do głosowania”, która karnie realizuje partyjną dyscyplinę narzuconą przez szefa klubu? Suche dane o udziale w głosowaniach są potrzebne, ale nie mogą zastępować krytycznej oceny polityka, ponieważ nie powiedzą nam wszystkiego, np. tego czy miał odwagę zagłosować zgodnie z własnym sumieniem, wiedzą ekspercką lub interesem swojego okregu – nawet jeśli wymagało to sprzeciwu wobec partyjnej dyscypliny.
W jaki sposób zatem oceniać dane o udziale w głosowaniach? Na pewno niepokojące powinno być dla nas to, jeśli poseł opuszcza głosowania, a w tym samym czasie np. postuje w mediach społecznościowych lub robi objazd po ogólnopolskich mediach. Oczywiście nie zapominajmy o tym, że politycy, to też ludzie. Mają prawo chorować, mają prawo mieć niespodziewane problemy rodzinne lub problemy z dojazdem.

Niewidzialna praca w komisjach
Komisje i podkomisje to w teroii serce procesu legislacyjnego. To właśnie tutaj wykuwa się prawo, które później jest głosowane. W moim projekcie znajdziesz informacje o tym, w jakiej komisji i podkomisji jest poseł, ale to tylko sucha informacja, która może Ci pomóc w identyfikacji zainteresowań danego polityka. Czego nie zobaczymy?
- tego, czy polityk przyszedł na posiedzenie,
- czy przyszedł przygotowany merytorycznie czy tylko przyszedł urządzać happening polityczny pod użytek medialny,
- czy poświęcił czas na przeanalizowanie dokumentów i opinii przygotowanych przez ekspertów,
- czy w ogóle rozumie, nad czym debatuje?
Nie zobaczymy w liczbach, kto wnosił konstruktywne poprawki, kto punktował błędy w projektach ustaw i zadawał trudne pytania ministrom, a kto jedynie posłusznie podnosił rękę. Równie dobrze parlamentarzysta mógł spędzić całe, wielogodzinne posiedzenie, przeglądając media społecznościowe na telefonie, odhaczając jedynie swoją fizyczną obecność dla statystyki.
Brak aktywności na tym polu to często ciche przyzwolenie na przepychanie legislacyjnych bubli.

Koszty prowadzenia biura
Wydatkowanie ryczałtu na biuro poselskie/senatorskie to fascynujący zestaw danych. Dzięki tym dokumentom zobaczymy, kto wykorzystał limit, co do grosza, a kto zwrócił środki do kancelarii. Natomiast sama kwota nie jest kluczowa. Kluczowa jest struktura wydatków.
Parlamentarzyści mogą wydawać środki różnie, a często zwykły Kowalski nie ma pojęcia. Kilka miesięcy temu redakcja TVN24 Czarno na białym popełniła bardzo dobry materiał, który pokazuje jak niektórzy politycy wydają pieniądze z naszych podatków.
„Drogie posłanki, drodzy posłowie” / Czarno na białym TVN24
W bazie polityków na ten moment dostępne są wyłącznie dane liczbowe, jednak w przyszłości zamierzam rozbudować ww. sekcję o nowe, przydatne informacje. Niestety na ten moment nie mamy danych za rok 2025, ale wysłałem stosowne zapytanie w tej sprawie do Kancelarii Sejmu.

Czy w takim razie dane są bezużyteczne?
Zdecydowanie nie. Dane jakie gromadzone są w projekcie Polityka OK!, to absolutny fundament i niezbędny punkt wyjścia dla każdego świadomoego obywatela. Dzięki danym możesz błyskawicznie wyłapać ewidentnych „obiboków”, którzy omijają Sejm szerokim łukiem, nie zabierają głosu lub nie biorą udziału w komisjach i podkomisjach. Jednak aby ocena była rzetelna, twarde dane muszą zostać podane krytycznej, obywatelskiej analizie, których mam nadzieję nie zabraknie na moim profilu.
Dane dostarczają nam dowodów, ale to my jesteśmy ławą przysięgłych, która musi wydać ostateczny werdykt przy urnie wyborczej.
We wpisie posłużyłem się danymi z profilu Aleksandra Kot – https://politykaok.pl/politycy/aleksandra-kot/
